czwartek, 30 listopada 2017

Make Happy Month - podsumowanie listopada


Kończy się listopad, chyba najbardzej ponury miesiąc w roku. A ja tak jak pisałam, na przekór wszystkim weszłam w niego z uśmiechem na ustach i tak również z niecgo wychodzę. To był naprawdę dobry czas dla mnie. Początek miesiąca to remont pokoi, urządzanie i tworzenie dodatków od nowa. Przygotowałam specjalny post na ten temat, który znajdziecie tutaj. Efekt wyszedł całkiem nieźle. W moim domu powstały dwa całkiem fajne miejsca do wypoczynku. Z całym remontem uporaliśmy się w tydzień i przy całkiem niedużych kosztach. Ten intensywny początek miesiąca naładwał mnie energią na później. W dalszym ciągu inwestuję w siebie regularnie ucząc się angielskiego i trenując. W tym drugim przypadku, niestety ta reguarność nie wyszła na 100% i już wiem, że jest to dziedzina, nad którą muszą popracować. Więcej silnej woli, a mniej wymówek - to będzie moje motto na grudzień :) Szaleństwo Black Friday opanowało również i mnie (chyba tu też przyda się ta silna wola :)) W ostatnim czasie, trochę przypadkowo zajęłam się prezentami świątecznymi. Część z nich już zakupiłamm i muszę przyznać, że powinny być małą niespodzianką i zaskoczeniem dla bliskich. Oczywiście, z wiadomych powodów nic nie mogę jeszcze zdradzić. Polecam zabrać się za ten temat dużo wcześniej niż na ostatnią chwilę. Już teraz widać w sklepach spory ruch, nie mówiąc już o tym, co będzie się działo na sam koniec. Poza tym listopad to ciąg dalszy mojej fotograficzne przygody. Aparat staje się nierozłączną cząstką mnie. Robienie zdjęć sprawia mi dużą przyjemność, więc inwestuję w nową pasję poszerzając wiedzę i pratykę w tym zakresie. Nieocenioną pomocą okazał się blog Jest Rudo oraz książka Kasi Tusk, która stała się moją inspiracją. Niedługo będę znała ją na pamięć :) Rozwijajcie swoje pasje, bo to dodaje skrzydeł. Ostatni weekend to również Andrzejki, które tak jak pisałam hucznie świętowałam, dzięki czemu wytańczona i z wypoczetą głową wchodzę w grudniowy czas!


Moje małe grudniowe cele
Już jutro pierwszy dzień grudnia, nawet nie chcę myśleć jak ten czas szybko leci. Bez dwóch zdań grudzień zdominują święta, które w tym roku w mojej rodzinie będą wyjątkowe, bo pierwsze w powiększonym składzie. W tym roku święta będą naprawdę duże, więc i przygotowań będzie dwa razy więcej. Lubię świąteczny czas i ten okres przygotowań. Miasto pięknieje, ludzie jakby milsi, magia świąt udziela się wszystkim i wszystkiemu. Grudzień u mnie to dalsze poszukiwanie prezentów, nie zostało mi ich już dużo, ale jednak nie ma co tego zostawiać na ostatnią chwilę. Ten miesiąc to również pieczenie piernika, pierniczków, które w moim domu są pierwszym zwiastunem świąt. Bożonarodzeniowa atmosfera to dobry czas na podszlifowanie fotograficznego warsztatu. Zamierzam troszkę w tej dziedzinie poszaleć. Poza tym w dalszym ciągu stawiam na regularność nauki angielskiego i treningów, nad którą w tym miesiącu zamierzam popracować. Wreszcie grudzień to również pierwsze urodzinki mojego Siostrzeńca. Nie wiem, nie pytajcie, jak i kiedy strzlił mu roczek. A, że ten urwis skradł mi serce, to skradnie również i końcówkę roku. Prezent już do mnie przyjechał, mówię Wam będzie szaleństwo!! :) No i w końcu grudzień to koniec roku, więc czas podsumowań tego co się udało zrobić i tego co nie. U mnie też takie podsumowanie musi być obowiązkowo. Na koniec Sylwester, chyba najbardziej znienawidzona przeze mnie impreza w roku. Nie lubię Sylwestra, bo według mnie to świętowanie na siłę, choćby nie wiem co każdy musi wtedy imprezować. A co ja będę robić w tegorocznego Sylwestra? Jak co roku, o tej porze tego jeszcze nie wiem. Wspaniałego grudnia Kochani!

niedziela, 19 listopada 2017

Akcja remont - delikatna odnowa pokoju


Przez ostatnich kilkanaście dni, po godzinach pracy bawiłam się w malarza, tynkarza, dekoratora. Było to związane z małym remontem, który przechodził mój dom. W sumie użycie słowa remont w tym przypadku, w pewnym stopniu jest małym nadużyciem, a bardziej pasującym jest określenie odświeżenie. Krótko mówiąc pochłonęło mnie malowanie ścian, renowacja półek oraz mała reorganizacji przestrzeni wokół siebie. Jestem bardzo szczęśliwa, że w końcu pozbyłam się krzykliwych kolorów ścian, tak bardzo modnych kilka sezonów temu, a tak bardzo znienawidzonych przeze mnie obecnie. Ich miejsce zajęły spokojne odcienie szarości i beżu. Tak, tak ja też oglądam Dorotę Szelągowską :) :)



Na ścianach zawisły półki przemalowane z olchowego koloru na turkusowy, który idealnie komponuje się z jasnymi odcieniami ścian. Na ten sam kolor również przemalowałam wszystkie ramki, których część stanęła na półkach, a część zawisła na ścianie w formie zdjęciowego kolażu. Po stoczonej walce samej ze sobą pozbyłam się wielu niepotrzebnych rzeczy, co zdecydowanie odgraciło przestrzeń. Szczerze polecam takie oswobodzenie przestrzeni wokół siebie z zalegających rupieci. Większość z nas ma tendencje do zbierania "pamiątek" i przechowywania ich z myślą, a bo może kiedyś się przyda. Tylko, czy to kiedyś kiedykolwiek nadeszło? Bo u mnie nigdy :) Klucz do sukcesu to nauczyć się systematycznie selekcjonować przedmioty i nie pielęgnować w sobie syndromu "chomika".



W swoich odnowionych pokojach postawiłam na dodatki. Dodatki dużo mówią o osobach mieszkających w danym pomieszczeniu. Tym samym moje dodatki mówią dużo o mnie. Dlatego nie mogło zabraknąć garści codziennej motywacji, aby marzycielka nigdy nie przestała marzyć. Przygotowywanie pokojowych dekoracji okazało się nie takie drogie i nie takie trudne. Przy użyciu jednej małej puszki farby można zdziałać cuda. Odnowione stare rzeczy nabierają nowego wyglądu i jakości. Gorąco Wam polecam, taką małą przygodę z renowacją niepotrzebnych przedmiotów.  W ich tworzeniu ogranicza Was jedynie własna wyobraźnia. Ja stworzyłam sobie przestrzeń, w której lubię spędzać czas, która mnie uspokaja i odpręża. Mam nadzieję, że wy też macie takie swoje ukochane miejsca w domu, w których się relaksujecie, w których nabieracie sił na nowe wyzwania.

środa, 15 listopada 2017

November rain - kiedy pogoda działa nam na nerwy

 

Znaleźć swój sposób na jesień to temat ciągle ostatecznie nie rozwikłany. Jesień rządzi się swoimi prawami, na które chcąc nie chcąc nie mamy żadnego wpływu. Apogeum jesiennie złego nastroju osiągamy zazwyczaj w listopadzie, czyli szaro, buro, deszczowym czasie. Kto wymyślił ten miesiąc? Ile razy padało to pytanie od Was, bo u mnie dość często :) Rude kolory przeminęły, a do świątecznego nastroju jeszcze daleko, mimo, że sklepy nachalnie nas w niego wprowadzają. No i właśnie, można sobie tak siedzieć, patrzeć na deszczową pogodę i z każdą chwilą powiększyć swoją listę narzekań albo na przekór wszystkim i wszystkiemu znaleźć pozytywne strony tej niepogody. Tylko jak to zrobić?
Zainwestuj w siebie


Gdy na zewnątrz brzydko, zimno i nieprzyjemnie do tego stopnia, że nie chce Ci się nawet jednej nogi postawić za drzwiami, to jeśli nie musisz to nie wychodź z domu. Wiadomo każdy zna swoje codzienne obowiązki, z których nie może zrezygnować niezależnie od okoliczności. Zastanówcie się jednak ile rzeczy jest waszą chwilową zachcianką, a ile obowiązkiem i czy da się to wszystko zebrać razem, dobrze zaplanować i załatwić za jednym zamachem. Zmień nastawienie do świata. Nie dostrzegaj krótkich dni w ciemnych barwach, a zacznij widzieć długie wieczory, które możesz wykorzystać maksymalnie dla siebie samej. Pomyśl o wieczornym relaksie, kubku gorącej herbaty, tym razem wypitej spokojnie, a nie jak zazwyczaj w biegu, kilku przeczytanych stronach jakieś dobrej książki. Powróć do tego, co kiedyś sprawiało Ci przyjemność, a dawno umknęło. Delektuj się spokojem wieczoru spędzonego z samą sobą, nastrojem, który nadają krople deszczu stukające o szybę. Polub siebie, zadbaj o siebie. Jesień to dobry czas na zadbanie o swoją urodę. Zmęczona słońcem skóra wymaga pielęgnacji, podobnie jak włosy. Zrób sobie domowe spa, dzięki któremu przygotujesz swoje ciało na nowy wiosenny sezon. To dobry patent na zabicie chandry w długi jesienny wieczór, który spędzony w gorącej, pachnącej kąpieli nabiera zupełnie nowej jakości. Inwestycja w siebie to najlepsza inwestycja i nigdy o tym nie zapominaj!
Zainwestuj w rodzinę


Czas spędzony z najbliższymi zawsze dodaje skrzydeł i energii do dalszego działania. W jesień masz dużo czasu, który z całą pewnością lepiej spędzić z rodziną niż na bezczynnym siedzeniu i wymyślaniu kolejnych problemów. Pomyśl, ile jest rzeczy, które możecie robić wspólnie, a które przyniosą Wam mnóstwo radości. Dla mnie na taką pogodową, złą aurę najlepsza jest zabawa z siostrzeńcem. Uwielbiam tego malca i jego beztroski świat nie zmącony jeszcze poczuciem przyzwoitości dorosłych. Szczerze polecam wszystkim, którzy mają takie cudowne brzdące w rodzinie. Z rodziną najlepiej i to nie tylko na zdjęciu. Dlatego polecam wspólne wieczorne lub weekendowe oglądanie filmów, czy seriali. U mnie ostatnio na tapecie są rodzime produkcje tj. Belfer i Wataha. Niedzielne wieczory mamy zarezerwowane właśnie na te seriale i nie zamieniłabym tych chwil na żadne inne. Jeśli jednak nie dla Was seriale to zawsze możecie wyjść razem do kina, na kawę czy po prostu na wspólne zakupy. 

Sami widzicie, że listopadowa pogoda nie musi być taka straszna. W domu też można spędzić fajnie czas. Paradoksalnie te deszczowe, zimne dni, których tak bardzo nie lubimy, przy odrobinie dobrej organizacji mogą okazać się jednymi z najprzyjemniejszych chwil w całym roku. I takiej właśnie jesieni i zimy Wam życzę.

niedziela, 5 listopada 2017

Jak kontrolować swoje miesięczne wydatki?


Miesięczne wydatki, hmm zmora większości z nas. Kończy się miesiąc, a w portfelu i na koncie pustka. Nie ma lepszego sposobu na zaoszczędzenie paru groszy, jak planowanie swojego miesięcznego budżetu. O ogólnych zasadach oszczędzania, które są bardzo przydatne w prowadzeniu miesięcznego budżetu pisałam już wcześniej na blogu. Znajdziecie je w poście Kilka prostych zasad oszczędzania. Dzisiaj troszkę zawężę ten temat i zastanowię się jak realnie kontrolować swoje miesięczne wydatki. To zaczynamy :)

Planujemy
Dobrym zwyczajem jest zaplanowanie budżetu. Do dokładnego rozpisania wszystkich wpływów i wydatków w danym miesiącu nie potrzebujesz wielu rzeczy. Wystarczy kartka i długopis albo po prostu tabela w Exelu, czy pobranie ogólnodostępnych aplikacji na swój telefon. Tworzysz tabelę, którą dzielisz na kilka kolumn np. wydatki stałe, na życie, dodatkowe oraz kolumna oszczędności. Do stworzonej tabeli wpisujesz po kolei każdy wydatek. Oczywiście musisz wykazać się tu umiejętnością przewidywania różnych wariantów życiowych sytuacji. Wiadomo, nie wszystko da się przewidzieć, dlatego kolumna oszczędności może Ci też służyć jako na tzw. czarną godzinę. 


Kartka w dłoń i do dzieła!
Pamiętaj o tym, aby skrupulatnie i rzetelnie wpisywać każdy wydatek. Nie zaniżaj ani nie zawyżaj zbytnio. Monitoring domowego budżetu ma służyć przede wszystkim Tobie, a oszukiwanie w niczym Ci tu nie pomoże. W wydatkach stałych powinny znaleźć się wszystkie rachunki, raty kredytu, czyli te koszty, które są niezmienne i ponosimy je w każdym miesiącu. Wydatki na życie to oczywiście jedzenie, koszty transportu np. bilet miesięczny czy paliwo, ubrania - takie, które wiesz, że musisz kupić, a nie są Twoją zachcianką :)  Tutaj musisz w oparciu o własne doświadczenie przeznaczyć jakąś kwotę. Dodatkowe to z kolei wszystkie Twoje zachcianki, na które możesz sobie pozwolić. Oszczędności to kwota, która w danym miesiącu odkładasz. To taka nienaruszalna kwota na czarną godzinę. Najlepiej określić sobie ją stałą co miesiąc. Czyli, od miesięcznej kwoty, która wpływa na Twoje konto odejmujesz wydatki stałe, na życie oraz oszczędności to co zostaje to wydatki dodatkowe, które możesz wydać jak chcesz :)

Najważniejsze to trzymać się planu
W kontroli miesięcznych wydatków ważna jest systematyczność. Regularna kontrola pozwoli Ci nawet coś zaoszczędzić. Najlepiej od razu po zasileniu konta podzielić pieniądze na tych kilka pul. Wydatki stałe przelać na początku miesiąca, aby zwiększona ilość pieniędzy nie kusiła na wydanie. Tak samo z oszczędnościami. Najlepiej sprawdzi się tu konto oszczędnościowe lub subkonto. Wówczas zostanie określona kwota, która można podzielić na dwie mniejsze. Na początku, takie planowanie może sprawiać niewielkie trudności. Staraj się nie przenosić pieniędzy z jednej puli na drugą w trakcie miesiąca. Pokus jest dużo, ale najważniejsze to trzymać się planu i rzetelnie go realizować. Rozdzielając swoje pieniądze, zostaje określona kwota do wydania, która zdecydowanie trudniej przekroczyć bez wyrzutów sumienia.

Z budżetem jak z życiem, jeśli dobrze go zaplanujemy spełni nasz oczekiwania (przynajmniej w pewnym stopniu). Powszechna prawda głosi, że pieniądze szczęścia nie dają, ale lepiej je mieć. Większość z nas nie zarabia grubych milionów, które może wydawać na co tylko chce, dlatego umiejętność oszczędzania zdecydowanie przydaje się w życiu. Powodzenia! :)