niedziela, 17 września 2017

Wieczór Panieński w świecie zagadek


Jak już wszyscy dobrze wiecie, ostatnio miałam wielką przyjemność pełnić rolę starszej druhny na ślubie mojej przyjaciółki. Wiadomo, co należy do podstawowych obowiązków starszej - organizacja wieczoru panieńskiego! I z takim zadaniem również i mi przyszło się zmierzyć, a do jego realizacji podeszłam w jedyny znany mi sposób. Zawszę będę powtarzać, że przy organizacji wieczoru panieńskiego najważniejsze jest zrozumienie tego, co dla panny młodej będzie zaskoczeniem, ale i wielką przyjemnością. Organizując tego typu imprezę należy mieć na uwadze charakter i upodobania panny młodej, a nie swoje. To teraz do rzeczy :) 


Moim pomysłem dla panny młodej był wieczór w świecie zagadek. Oczywiście wszystko owiane było tajemnica zarówno dla gości jak i dla niej samej. Wieczór rozpoczął się od rozstawienie gości w kilku charakterystycznych miejscach. Każda z dziewczyn trzymała jedną z wcześniej przygotowanych kolorowych kopert, które po kolei zdobywała panna młoda jednocześnie odnajdując swoje koleżanki. To było pierwsze zadanie przygotowane na ten wieczór. W poszczególnych kopertach znajdywały się zagadki dotyczące "poszukiwanych" koleżanek oraz fragmenty mapki. Mapa służyła do odnajdywania koleżanek, a zagadki to przygotowane wcześniej przeze mnie rymowanki zawierające charakterystyczne cechy każdej z dziewczyn. Ostatnia osoba trzymała kopertę, w której znajdowała się nagroda za odnalezienie wszystkich. I jak przystało na świat zagadek atrakcja nie mogłaby być inna jak wizyta w jednym z pokoi escape room. Na tę okazję wybrałam psychiatryk, z którego na wydostanie się miałyśmy równe 60 minut. Przyznam szczerze, że mimo iż wyszłyśmy na chwilę przed czasem, nie było to najprostsze zadanie! Następnie udałyśmy się do wcześniej wynajętego vip roomu, gdzie jedząc, pijąc panna młoda wraz z gośćmi brała udział w przygotowanych grach i zabawach, oczywiście otrzymując prezenty. Gry jakie wykorzystałam to:
  • standardowe pytania i odpowiedzi - gra, w której panna młoda odpowiada na wcześniej zadane przyszłemu mężowi pytania. Za każdą złą odpowiedź czeka ją "kara",
  • zabawa z balonami - wszyscy uczestnicy imprezy przebijają balony, w których znajdują się zadania do wykonania,
  • wspomnienia - na małych karteczkach dziewczyny wypisały swoje jedno wspomnienie z panną młodą, która po przeczytaniu musiała odgadnąć czyja to historia i opowiedzieć ją wszystkim,
  • sprawdzian w kuchni - na rozsypanych karteczkach znajdowały się kuchenne produkty, z których trzeba było wybrać jedynie te, które pasują do danych potraw.
Tego typu zabawy w fajny i prosty sposób integrują i rozbawiaj wszystkich gości. Jednak trzeba uważać, aby nie było ich za dużo, bo stają się nudne robiąc coraz cięższą atmosferę wieczoru. 

Prezenty


Prezenty (nagrody) są ważnym elementem wieczoru panieńskiego. Chociaż nie o nie tu chodzi, to drobne upominki są miłym gestem dla panny młodej. Osobiście prezenty przygotowuję na kilka tygodni przed imprezą. W tym wypadku, znając bardzo dobrze pannę młodą, postawiłam na wspomnienia. Własnoręcznie przygotowany scrapbookingowy album zawierający wspomnienia i zdjęcia panny młodej z przyjaciółkami okazał się strzałem w dziesiątkę. Oczywiście must have wieczoru panieńskiego to błękitna podwiązka, której i w tym przypadku nie mogło zabraknąć. Jeśli chodzi o główny prezent, to wyjątkowo nie stawiałam na seksowną bieliznę, a wybrałam lot motoparalotnią nad Kazimierzem Dolnym jednocześnie życząc wysokich lotów małżeńskich. W przypadku samych prezentów ważne jest również ich opakowanie. Upominki zapakowane były w jednakowe błękitne pudełeczka. Do każdego upominku doczepiony był bilecik, na którym widniało wspólne zdjęcie przyszłej pary młodej z życzeniami. 

Taki był mój pomysł i moja wizja na ten wieczór panieński. Szczęśliwe w stu procentach zgodziła się z wizją panny młodej i gości. Bardzo mnie to cieszy, bo ten wieczór ma być wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju. Taki, który panna młoda zapamięta na całe życie, a zapamięta go dobrze tylko wtedy, gdy będzie miała z niego miłe wspomnienia. I takich wieczorów panieńskich wam życzę, abyście uczestniczyły w nich jako gość, organizator i panna młoda :) :) 

piątek, 8 września 2017

Warto być sobą!


Dzisiaj troszkę bardziej prywatnie niż zawsze i jeszcze bardziej od serca. Krótko mówiąc od samego rana obchodzę swoje urodziny i stoję na chwilę przed zmianą cyferki z przodu. Nie to, żeby mnie to jakoś specjalnie stresowało albo frustrowało, niemniej jednak skłoniło do pewnej refleksji. Do tych znaczących urodzin mam jeszcze calusieńki rok, zatem nie byłabym sobą gdybym nie poczyniła dzisiaj konkretnych postanowień (prawie jak noworoczne :)), które mam zamiar, krok po kroku przez cały rok spełniać. Ale nie o tym chciałam tu pisać. W dniu swoich urodzin uznałam, że całe życie nic nikomu nie udowadniałam, powolutku realizowałam swoje cele, a przede wszystkim byłam sobą. I chyba właśnie to bycie sobą niezależnie od sytuacji dało mi grono najbliższych mi ludzi, na których zawsze mogę liczyć i od których dzisiaj usłyszałam miliony serdecznych słów. I dlatego stwierdziłam, że warto stawiać na swoim, dążyć do realizacji swoich marzeń. Nie warto marnować czasu na siedzenie, oglądanie telewizji i zazdroszczenie innym. Sami przyznajcie ile razy śledziliście facebookową tablicę czy Instagram oglądając zdjęcia znajomych i nie szczędząc im ostrych słów krytyki pod nosem. A to za gruba, a to za chuda, a to po co ona tam pojechała, jak tam nic nie ma itp. itd. Albo oglądając telewizję twierdziliście, że wszystko co tam widzicie jest nierealne.


Zastanawialiście się kiedyś dlaczego tak się zachowujemy. Moim zdaniem i pewnie nie odkryłam tu Ameryki odpowiedzialna za to jest zazdrość, która nami wówczas kieruje. A zazdrość bierze się stąd, że nie jesteśmy do końca zadowoleni z tego jak wygląda nasze życie. Boimy się zmian, więc minuty, godziny, dni przelatują nam przez palce. Siedząc w miejscu i nic nie robiąc zawsze jesteśmy krok w tył przed tymi, co nie boją się wyzwań i działają. Nie lubimy być sobą, bo boimy się krytyki innych. Nie wyrażamy głośno swojego zdania, bo po co się narażać, nie wychodzimy z nowymi inicjatywami, bo dlaczego mam to robić ja, jak może ktoś inny. Takie myślenie i zachowanie popycha nas coraz bardziej w rutynę, która spycha nas na bok i powoduje frustrację. Szkoda czasu na coś takiego! Warto otworzyć się na otoczenie i nie bać się być sobą. Wówczas docenicie piękno otaczającego nas świata, będziecie celebrować małe rzeczy i chwytać ulotne chwile. Wyrażajmy swoje zdanie, nie bójmy się mówić głośno co myślimy, ale słuchajmy i szanujmy poglądy innych. Nie chowajmy się za myślami innych, bo już zawsze będziemy jedynie z zazdrością przeglądać facebookowe profile znajomych. Każdy jest indywidualny, wyjątkowy, wartościowy i tylko będąc sobą na co dzień, nie od święta możemy w pełni pokazać naszą wartość. To co, do dzieła! 8 września to nie tylko moje urodziny, to również Dzień Marzyciela i Dzień Pozytywnych Wiadomości, a to do czegoś zobowiązuje. Zatem ja zaczynam już od dzisiaj, nie od jutra swój kolejny rok życia. Mam nadzieję pełen nowych marzeń, wyzwań, przygód i pozytywnych emocji. Tego sobie i Wam życzę :) :) :)

sobota, 2 września 2017

Make Happy Month - Podsumowanie Sierpnia


Podsumowanie sierpnia, w tym miesiącu wyjątkowo wskakuje tutaj we wrześniu. Sprawcą tego małego opóźnienia jest moja praca zawodowa, dzięki której ostatni tydzień sierpnia spędziłam w iście nadmorskim klimacie. Był to dla mnie powrót nad polskie morze po kilku, no może nawet kilkunastu latach. Delegacyjne warunki nie sprzyjały beztroskiemu spędzaniu czasu na plaży, mimo to w natłoku pracy udało się wygospodarować chwilę na wieczorny spacer brzegiem morza. Sierpień minął mi w mgnieniu oka. Był to dość przyjemny miesiąc. Jego początek to pożegnanie z górami i urlopowanie z Juniorem. Lepiej być nie mogło! :) Sierpień to również wieczór panieński, który w 100% udał się tak jak to sobie zaplanowałam. Był miłą niespodzianką dla panny młodej i gości :) Szczegóły tego wydarzenia już wkrótce na blogu! A jak wieczór panieński to i wesele, które zdecydowanie było dominującym wydarzeniem długiego weekendu. Ten miesiąc to również próba swoich sił na siłowni, która okazała się sukcesem. Nowe treningi i możliwości korzystania ze sprzętu, którego nie mam w domu pochłonęły mnie bez reszty. Udało mi się nawet znaleźć czas na czytanie książek, czego dawno nie było w moim planie dnia. Znakomita komedia Olgi Rudnickiej pt. Były sobie świnki trzy wprawiła mnie w wyśmienity nastrój. Książkę wręcz pochłonęłam i serdecznie ją Wam polecam :) W sierpniu również sprawiłam sobie małą niespodziankę i pozbyłam się dobrych kilkunastu centymetrów moich włosów. Przejście z długich na krótkie wywołało chwilowy szok, ale dzięki znakomitej fryzjerce obyło się bez płaczu, a wręcz z uśmiechem na twarzy. Początek sierpnia spędzałam w górach, września nad morzem ciekawe zatem jaki będzie ten wrzesień :)


Moje małe wrześniowe cele
Wrzesień to jeden z najpiękniejszych miesięcy w całym roku i jeden z moich ulubionych. Nie jest już tak upalnie jak w lipcu czy sierpniu, ale też jeszcze nie tak zimno jak w listopadzie. Dlatego zamierzam dużo czasu spędzić na świeżym powietrzu korzystając z uroków pięknej pogody. Dla mnie będzie to nieco luźniejszy czas, o ile nie wydarzy się nic niespodziewanego, dlatego mam nadzieję, że uda mi się popstrykać trochę ciekawych zdjęć. Korzystając z odrobiny wolnego czasu zamierzam zrobić jesienne porządki i może małą "garażową" wyprzedaż. Napędzona dobrą energią zamierzam kontynuować swoją przygodę z siłownią regularnie i systematycznie. Liczę również na nadrobienie towarzyskich zaległości :) Wrzesień zapowiada się całkiem przyjemnie, a u Was jak? Jakie macie plany na ten miesiąc?