środa, 31 maja 2017

Make happy month - podsumowanie maja


Maj przeminął niczym mrugnięcie okiem. Nie wiem kiedy, nie wiem jak na horyzoncie pojawił się czerwiec i tak oto dotarliśmy do półmetka roku. W tym miesiącu niespodziewane wydarzenia rosły przede mną niczym grzyby po deszczu, absorbując przy tym całą moją uwagę i energię. Najważniejszym wydarzeniem maja była oczywiście wycieczka do Londynu. Nie będę się tu długo rozwodzić na tej temat, bo wspomnieniowy skrót znajdziecie tutaj. Niemniej jednak było wspaniale. Apetyt rośnie w miarę jedzenia i w głowie pojawiła się już wizja podboju kolejnych europejskich stolic. Następny cel do zrealizowania w niedalekiej przyszłości. Wyjazd do stolicy Wielkiej Brytanii uświadomił mi, że mój angielski nie jest taki straszny. Bez strachu i większych problemów mogłam się porozumieć, więc inwestycja w kurs okazała się strzałem w dziesiątkę. Mam świadomość ile jeszcze pracy przede mną, ale należę do osób cieszących się z małych sukcesów, a taki właśnie osiągnęłam :) W maju udało mi się w końcu dokończyć balkon, który przeszedł całkowitą metamorfozę. Prawdziwym wyzwaniem okazuje się jednak pielęgnacja wszystkich znajdujących się na nim roślin. Ale co tam i tego się nauczę :) Blogowo maj niestety nie wyglądał tak jak bym chciała. Planowałam nieco więcej wpisów, ale jak widać nie wszystko da się zaplanować :) Obiecuję czerwcową poprawę.


Moje małe czerwcowe cele
No i właśnie jaki będzie ten czerwiec. Znów pojawi się dużo planów, a mało czasu. Muszę zdecydowanie popracować nad lepszą organizacją czasu, bo widzę w dotychczasowej pewne mankamenty. Czerwiec zaczyna się mocnym wejściem - egzaminem końcowym z angielskiego. Trzymajcie za mnie kciuki, bo zdanie jego to mój pierwszy cel na ten miesiąc. Czerwiec to czas długich dni, krótkich nocy z którymi wiąże plany. Zawodowo również mam małe szaleństwo, więc w tym miesiącu chciałabym wypracować dobry system organizacji czasu firmowego i prywatnego. Kolejne cele na ten miesiąc to: rozpocząć przygotowania do wieczoru panieńskiego mojej przyjaciółki. To wyzwanie jeszcze przede mną, ale nie mogę nic więcej zdradzić. W czerwcu chciałabym również powrócić do treningów, które w maju trochę z mojej winy, trochę nie zaniedbałam, a brakuje mi ich bardzo. No i w końcu czas rozpocząć planowanie corocznego wypadu w góry, który w tym roku przypada na lipiec. Mapa w dłoń i zaczynam odmierzać czas wejść na szczyty. Uwielbiam to! A blogowo moje cele to: nadrobić majowe zaległości i celebrować pierwsze urodziny. I znów nie wiem jak i kiedy to zleciało. Zapowiada się wspaniały miesiąc, oby na wszystko i jeszcze więcej starczyło czasu. Miłego początku wakacji Kochani :)

sobota, 27 maja 2017

Wycieczka do Londynu - wspomnieniowy skrót



Wszystko co dobre szybko się kończy. Zdecydowanie tym zdaniem musi rozpocząć się mój wspomnieniowy post. Wspominam oczywiście niedawno odbytą wycieczkę do Londynu. Już wiem, że to moje miejsce na ziemi, do którego, mam nadzieję, będę często powracać :) Chciałabym podzielić się z Wami wrażeniami z pobytu, opowiedzieć co mnie zachwyciło, co nie, może zaskoczyło. Zapraszam zatem na krótką wycieczkę po stolicy Wielkiej Brytanii :) 

Za co kocham Londyn?
Za różnorodność, pozytywnych ludzi, piękne zabytki i przede wszystkim zapach wolności unoszący się w każdym zakamarku tego miasta. Ludzie są lub sprawiają wrażenie niezależnych, żyjących w swoim świecie, nie interesujących się innymi.  Chodzą jak chcą, ubierają się jak chcą nie oglądając się na sąsiadów. Dla Polaków liczących się z opinią innych, na początku przyjazdu może to być lekkim szokiem. Bardzo duża jest tu również różnorodność kulturowa, widoczna na każdym kroku. Szczerze mówiąc, dostrzec tutaj Anglika nie jest łatwo. W mieście widać wyraźny podział na dzielnice, w których żyją Anglicy i takie, w których żyje społeczność różnych narodowości.



Londyn jest miastem bogatym w turystyczne atrakcje. Przejście samego centrum, oglądając wszystko zajmuje kilka dobrych godzin. Warto jednak poświęcić ten czas, bo głupio byłoby nie zobaczyć Big Bena czy Pałacu Buckingham. Polecam jednak nie ograniczać się jedynie do "starego miasta". Niezwykle ciekawe miejsca, pełne swoistego klimatu znajdują się często w odleglejszych dzielnicach. Brytyjska stolica jest bogata w parki, po których spacer jest absolutnym obowiązkiem turysty. Parki są zadbane, widać, że ludzie szanują przyrodę. Można w nich spotkać rozmaitych artystów uprawiających uliczny performance, osoby uprawiające różne sporty, a także zwykłych zakochanych. Swoim pięknem zachwycił nas St. James's Park, a zaciekawił Hyde Park. W tym ostatnim polecam kawę - naprawdę pyszna! :)



Zdecydowanym plusem tego miasta jest komunikacja. W szybki i łatwy sposób można przemieścić się metrem. Linii jest sporo, więc do większości miejsc można nim dotrzeć. Polecam również czerwone piętrowe autobusy - charakterystyczne dla tego miejsca. Przemieszczanie się autobusem nie należy do najszybszych, jednak widoki z okna rekompensują trudy podróży. Podczas naszej wycieczki spędziliśmy dobrych kilka godzin w "piętruskach", podziwiając najdalsze zakątki miasta. Sprawiło nam to mnóstwo frajdy.


Udać się do Londynu na shopping to marzenie większości kobiet. Oxford Street zachwyca wielkością i ilością sklepów. Znaleźć tam można niemalże wszystko. My najwięcej czasu spędziliśmy oczywiście w Primarku, którego nie da się porównać do żadnego sklepu w Polsce. Wizyta w tym sklepie jest absolutnym obowiązkiem każdego przybyłego do tego miasta. Czy przyjemnością? Hmm to zależy od podejścia :)

Małe minusy
Małym minusem są ceny. Londyn nie należy do najtańszych miejsc. O ile zakupy w Primarku po przeliczeniu na złotówki zdecydowanie wychodzą na plus, o tyle ceny gdzie indziej mogą zwalić z nóg. Przyjeżdżając tutaj trzeba liczyć się z wysokimi kosztami jedzenia i transportu. Jedzenie jest różnej jakości, nieco różni się od naszego polskiego. Każdy radzi sobie jak umie, jeść coś trzeba, więc tych kilka dni spędziliśmy w fast foodach :) Na szczęście McDonald's wszędzie jest taki sam :)

 
Londyn to miasto, w których stare miesza się z nowym. Jak dla mnie miejscem, w którym to najlepiej widać to Tower Bridge. Chyba właśnie to połączenie nadaje tej stolicy taki niepowtarzalny klimat. Uwielbiam to miasto, kocham tam być, zachwycać się jego pięknem, podziwiać widoki, rozmawiać z ludźmi, na każdym kroku spotykać Polaków. Od zawsze byłam i nadal jestem mieszczuchem, nic więc dziwnego, że brytyjska stolica tak bardzo mnie zachwyciła. Zdecydowanie polecam wszystkim na chwilę i na zawsze :)

niedziela, 14 maja 2017

Metamorfoza balkonu


W końcu i mi udało się dokończyć metamorfozę mojego balkonu. Za sprawą dość zimnych i deszczowych kilku ostatnich tygodni trwało to dłużej niż przewidywałam. Jednak co się odwlecze to nie uciecze i jest piękny, pachnący w wiosennych kolorach. Idealne miejsce na złapanie oddechu i uporządkowanie myśli po długim i ciężkim dniu pracy. Opowiem Wam kilka słów o tej mojej małej krainie relaksu. 

Balkon nie należy do najprostszych, ponieważ jest długi i dość wąski. Szybko jednak okazało się, że nawet na niewymiarowych przestrzeniach da się wyczarować coś pięknego. Z szaroburej, niezachęcającej do niczego przestrzeni, stał się miejscem przyjemnym, w którym można miło spędzać czas zarówno w dzień jak i wieczorami.

przed metamorfozą
po metamorfozie
Koszt zrobienia balkonu, też nie był wygórowany. Dużo produktów znalazłam u siebie w domu. Ze starych niepotrzebnych rzeczy powstały zupełnie nowe. Meble zrobione są samodzielnie z palet, oczywiście z nieocenioną pomocą męskiej ręki mojego taty :) Stolik doczekał się drugiego życia. Zniszczony, zakurzony, ukryty gdzieś głęboko w garażu okazał się gabarytowo idealny na balkon. Odnowiony, odmalowany będzie służył kolejne lata.  Stojak na zioła powstał z części po szafkach, które przeznaczone były już do wyrzucenia. Doniczki kupiłam w marketach za grosze, które pomalowałam na odpowiadające mi kolory. Poduszki na siedzisko również znalazłam w markecie, do oparcia wykorzystałam zwykłe "jaśki" obłożone w poszewki we właściwych kolorach. 


Na moim balkonie nie mogło zabraknąć kwiatów i ziół. Okres wiosny i lata to przede wszystkim rozmaite rośliny, które swoimi kolorami sprawiają, że świat staje się piękniejszy. Zależało mi na balkonie ładnym dla oka, dlatego kwiaty zajmują tu szczególne miejsce. Są tu bratki, begonie, surfinie, niezapominajki. Różnorodność kolorów i gatunków, bo ma być ciekawie, a nie nudno. Zioła także są mi bliskie, dlatego postarałam się o swój własny malutki zielnik. W zeszłym roku, stawiałam pierwsze kroki w domowej hodowli ziół, niestety z marnym skutkiem. W tym roku postanowiłam spróbować jeszcze raz i stworzyć balkonowy zielnik. Zobaczymy co z tego wyniknie :) 


Tak właśnie powstawał mój mały balkonowy azyl. Dokonanie metamorfozy balkonu sprawiło mi ogromną przyjemność. Teraz już wiem, że chcieć to znaczy móc. Jeżeli się zastanawiacie, to bierzcie pędzle w dłoń i do dzieła. Przy niewielkich kosztach można wyczarować magiczny "ogród". Nie zastanawiajcie się długo, warto poświecić trochę czasu i pracy. A mi teraz nie pozostaje mi nic innego jak liczyć na jak najwięcej słonecznych dni, aby móc spędzać na nim jak najwięcej czasu. Lato dopiero przed nami, więc jestem dobrej myśli :) 

niedziela, 7 maja 2017

Wieczór panieński z makijażystką i fotografem

 
 Powoli rozpoczyna się sezon ślubny, którego nieodłącznym elementem są wieczory panieńskie przyszłych panien młodych. To dobry moment na prezentację jednego z pomysłów na spędzenie tego wyjątkowego momentu. Takim pomysłem jest wieczór panieński z udziałem makijażystki i fotografa. Jestem przekonana, że taka forma spędzenia ostatniej panieńskiej nocy bardzo spodoba się głównej zainteresowanej. 

Pierwszym krokiem w organizacji takiego wydarzenia jest oczywiście ustalenie z panną młodą listy gości wraz z dogodnym terminem dla niej i dla was wszystkich. Mając liczbę uczestniczek imprezy i wyznaczoną datę wystarczy odpalić Internet i poszukać makijażystek i fotografów w swojej okolicy, którzy zgodzą się towarzyszyć wam w imprezie. Oczywiście najlepszą i najprostszą metodą jest znalezienie kontaktu do polecanych przez kogoś osób. Wierzcie mi, poczta pantoflowa w tym jak i w innych przypadkach jest najlepszą metodą weryfikacji umiejętności. Zależy nam, żeby korzystać z usług nie byle kogo, a profesjonalistów, którzy w ten wieczór zrobią nas na bóstwo i w wspaniały sposób uwiecznią te chwile. Wielu fotografów i makijażystów świadczy pakietowe usługi za dość przystępną cenę. 


Jestem zwolenniczką utrzymywania wydarzeń wieczoru panieńskiego w tajemnicy przed panną młodą. Uważam, że dodaje to pikanterii całej imprezie i tworzy niezapomniany klimat. Imprezę rozpoczynamy w domu panny młodej. Wcześniej wszystkie uczestniczki imprezy powinny przygotować kilka ubrań, które będą chciały wykorzystać w sesji zdjęciowej. Z ciuchami przybywają do domu panny młodej i wspólnie popijając szampana wybieracie najlepsze stylizacje dla siebie i dla niej. Im oryginalniej tym lepiej, bo fotografie mają być pamiątką z wieczoru. Możecie wybrać konkretny styl np. pin-up lub dowolnie się ubrać. Gotowe docieracie do makijażystki i fotografa lub makijażystka i fotograf do was, w zależności od tego jak to zorganizujecie. Profesjonalny make-up wszystkich zajmie troszkę czasu, podobnie sesja zdjęciowa. Nie bójcie się aparatu, róbcie zdjęcia oryginalne, z wyobraźnią. Dobry fotograf pokieruje was, tak aby zrobić wyjątkowe ujęcia. Z paniami makijażystką i fotograf spędzicie kilka godzin, więc warto stworzyć taką atmosferę, aby poczuły się jak uczestniczki waszej imprezy. Pamiętajcie, aby nie zapomnieć, kto jest gwiazdą tego wieczoru i oprócz grupowych zdjęć, zadbać o kilka indywidualnych ujęć panny młodej. 


Profesjonalny make-up sprawi, że będziecie wyglądać i czuć się jak boginie. Warto więc wykorzystać to uczucie i pójść w miasto dokończyć wieczór, który przecież dopiero co się zaczął. Właśnie tutaj jest miejsce na gry i zabawy dla panny młodej. Pamiętajcie o dodatku do ubrania, włosów, który będzie ją wyróżniał w tłumie. Nie musi być to różowa wstęga, której osobiście nie lubię. Wystarczy kwiatek, czy toczek, albo zwykły drobiazg, który nie będzie kiczowaty. 

Na koniec jeszcze jedno, zwróćcie uwagę na osobowość panny młodej. To jej wieczór i to z jej charakterem ma być zgodna impreza. Obowiązkiem przyjaciółek jest przyjść na tą imprezę w dobrym humorze, wyśmienicie się bawić i sprawić by tego wieczoru długo nie mogła zapomnieć :) Miłej zabawy :)