piątek, 31 marca 2017

Make Happy Month - podsumowanie marca


Ostatni dzień marca, a więc czas na moje ukochane podsumowanie miesiąca. Muszę przyznać, że taka forma analizy całego miesiąca zdecydowanie motywuje mnie do działania i pomaga w samokontroli realizacji planów. W marcu jak w garncu głosi stare porzekadło i jest w tym zdaniu dużo prawdy. Pogoda naprzemiennie nas zawodziła i rozpieszczała. Taka pogodowa huśtawka wywołała u mnie ostre przeziębienie i tydzień leżenia z bólem gardła i cieknącym nosem. Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, ponieważ chorobowy tydzień pozwolił mi znaleźć chwilę dla siebie i sięgnąć po dawno zapomnianą czynność - czytanie książek. Powróciłam do książkowych uniesień, czego naprawdę bardzo mi brakowało. Poza tym regularne treningi zdecydowanie poprawiają moją odporność i kondycję - do wakacji powinnam wrócić do formy :) Marzec był dość intensywnym miesiącem, ale obfitującym w przyjemne wydarzenia. Sesja zdjęciowa, była niezapomnianą przygodą, z której dużo wyniosłam dla siebie. Od A do Z zaplanowałam wycieczkę do Londynu, z której niezmiernie się cieszę. Bilety kupione, nocleg zarezerwowany nic tylko lecieć. Nadrobiłam serialowe i filmowe zaległości i ku mojemu zaskoczeniu byłam bardzo w tyle. Powoli, powoli rozwijam bloga. Zaplanowałam wpisy na najbliższe tygodnie, a na blogu pojawiła się nowa zakładka do pobrania, w której znajdziecie rozmaite plannery. Podsumowując marzec uważam, że był to bardzo udany miesiąc :)

Moje małe kwietniowe cele


Jak pomyślę o rozpoczynającym się jutro kwietniu to mam lekki dreszczyk emocji. Już dziś wiem, że będzie to bardzo intensywny miesiąc. W najbliższym czasie na horyzoncie pojawiają się święta, chrzciny i wesele. Nudzić się na pewno nie będę :) Moim jednym z głównych planów na najbliższy miesiąc jest balkon. Zamierzam starą, smutną przestrzeń na balkonie zamienić w magiczne miejsce do spędzania ciepłych wieczorów. Poza tym wiadomo, Święta Wielkanocne, chociaż w tym roku są one u mnie połączone z chrztem juniora, to nie znaczy, że nie czeka mnie trochę pracy. Po pierwsze wiosenne porządki. Trzeba ogarnąć przestrzeń nie tylko na balkonie, ale również wewnątrz domu. Po drugie pomoc w organizacji chrzcin. Wbrew pozorom nie jest to takie łatwe wyzwanie, ale o tym niebawem na blogu. Dodatkowo zafascynowałam się fotografią i chciałabym troszkę poczytać, rozwinąć się w tej dziedzinie. Za oknem wiosna już pełną parą, zatem liczę na rozpoczęcie sezonu biegowego i mnóstwo spacerów na świeżym powietrzu. Mam nadzieję, że wszystko uda mi się zrealizować i jeszcze starczy czasu na sobotnią poranną, leniwą kawę na dworze :) Trzymajcie kciuki :)

niedziela, 19 marca 2017

Zaplanuj Święta w 4 krokach



Do Świąt Wielkanocnych został już niespełna miesiąc czasu. Chociaż większość z nas do tych świąt podchodzi bardziej na luzie niż do Bożego Narodzenia, to jednak przygotować się do nich trzeba, szczególnie, kiedy organizujemy je u siebie w domu. Miesiąc, to wystarczająco dużo czasu, aby dokładnie wszystko zaplanować i cieszyć się świątecznymi przygotowaniami. To do dzieła! Planujemy!

Krok 1 Sprzątamy
Nieodłącznym elementem każdych świąt są generalne porządki. Żeby nie stresować się przedświątecznym sprzątaniem, najlepiej zabrać się za nie odpowiednio wcześniej. 4 tygodnie do świąt to wystarczający czas, aby na spokojnie wypucować swoje mieszkanie. Spokojnie już teraz można umyć okna, posprzątać w szafie i szafkach, wytrzepać dywany. Wtedy na chwilkę przed Wielkanocą jedynie zetrzemy kurze, odkurzymy i umyjemy podłogi. Rozkładając te prace na cały tydzień i odpowiednio wcześniej, nie będziemy, aż tak wyczerpani i rozzłoszczeni. Warto ustalić harmonogram sprzątania i skrupulatnie go realizować. 

Krok 2 Kupujemy
Świąteczne zakupy - dla jednych wyczekiwany moment, dla innych znienawidzony czas. Tak czy siak przed świętami zakupy trzeba zrobić. Warto się do tego odpowiednio przygotować, aby nie biegać bezmyślnie po sklepie. Jeszcze w domu, na spokojnie rozplanuj co chcesz przygotować i co Ci jest potrzebne. Zrób dokładną listę z podziałem na sklepy. Nie polecam zakupów w weekend, gdyż wtedy, w tym okresie w marketach są tłumy i spędzimy kilkadziesiąt minut w samych kolejkach. Jeśli będziecie uzbrojeni w dokładnie przygotowaną listę, wówczas zakupy spokojnie ogarniecie w któreś popołudnie. 


Krok 3 Gotujemy
Kulinarna część przygotowań do świąt z wiadomych przyczyn musi odbyć się w ostatnim tygodniu. Nie zostawiajmy jednak gotowania na ostatnią chwilę. Warto rozłożyć przygotowanie świątecznych dań na cały tydzień. Niektóre potrawy bez problemu wytrzymają kilka dni w lodówce i nie stracą na wartości, a tylko nabiorą smaku. Podzielmy się kulinarnymi obowiązkami z resztą rodziny, wtedy z pewnością będziemy mieć więcej czasu dla siebie.

Krok 4 Dekorujemy
Święta bez dekoracji to nie święta. Wielkanoc mimo, że jest spokojniej celebrowana niż Boże Narodzenie, to zasługuje na właściwą oprawę. Stwórzmy wyjątkowy wielkanocny nastrój dla siebie i naszej rodziny. Dekoracje możesz zacząć zbierać nawet na 4 tygodnie przed świętami. Pierwsze produkty już wtedy pojawiają się w sklepach. Jest jednak mały minus tak wczesnych zakupów - cena. Czym bliżej do świąt, tym sklepy chcą pozbyć się sezonowego asortymentu i zaczynają się przeceny. Często wtedy właśnie można wyłapać najlepsze okazje. Niemniej jednak cztery tygodnie to wystarczający czas do udekorowania mieszkania. Zdecydowanie wcześniej możesz zrobić sztuczne pisanki, złożyć serwetki i schować je do szuflady, niech czekają na swój świąteczny czas. 

Z myślą o szybkiej i bezbolesnej organizacji Wielkanocy przygotowałam dla Was specjalny planner, który pomoże przebrnąć przez ten szczególny czas. Zorganizowani, uzbrojeni w świąteczny planner możemy z uśmiechem na ustach rozpocząć przygotowania do świąt, w taki sposób, że kiedy już nadejdą będziemy mogli w spokoju i radości cieszyć się ich wyjątkową magią.

Do pobrania:
Planner świąteczny 

niedziela, 12 marca 2017

5 powodów, dla których warto postawić na siebie!


Ciekawa jestem ile razy w życiu zastanawialiście się, czy postawić na siebie, czy nie. Wiadomo, każdy chce się realizować, spełniać swoje marzenia, docierać z sukcesem do stawianych sobie celów. Jednak kiedy zaczynasz myśleć o działaniu i stawiasz w tym kierunku pierwsze kroki, szybko okazuje się, że droga do sukcesu nie jest wyłącznie usłana różami. Warto jednak zaryzykować, czasem postawić wszystko na jedną kartę i spróbować marzenia wprowadzić w czyn. Oto 5 powodów, dla których warto postawić na siebie! 

1. Z cierpliwością za Pan Brat
Jeśli zaczniesz krok po kroku dążyć do realizacji swoich marzeń bardzo szybko uświadomisz sobie, że bez cierpliwości nic nie osiągniesz. To jedna z najważniejszych cech potrzebnych do osiągnięcia celu. Nic nie dzieje się od razu i też nic łatwo nie przychodzi. Na realizację swoich marzeń musisz ciężko zapracować, nierzadko odnosząc po drodze porażkę. Warto z każdej porażki wyciągać wnioski i przemieniać je w sukces. Do tego wszystkiego jednak potrzeba czasu i ogromnych pokładów cierpliwości, której szybko się nauczysz. Warto jednak zaryzykować, wypracować tą cechę - przyda Ci się jeszcze nie raz w życiu.

2. Mistrz planowania i organizacji
Żeby osiągnąć sukces musisz wyraźnie określić cel, do którego dążysz. Najlepiej zrobić to metodą małych kroczków. Nie od razu Rzym zbudowano. Do realizacji marzeń potrzebny Ci dobry plan, którego będziesz się trzymać. Wymaluj go uwzględniając swoje dotychczasowe obowiązki, ludzi, którzy Cię otaczają, sukcesy i porażki. Duży plan podziel na mniejsze plany. Szybko okaże się, że w organizacji i planowaniu jesteś mistrzem świata. Twój codzienny dzień stanie się bardziej poukładany, a Ty będziesz mieć więcej czasu dla siebie.

3. Nie po trupach do celu
Nigdy nie byłam, nie jestem i nie będę zwolennikiem zasady po trupach do celu. Uważam, że czuć spełniona mogę się tylko wtedy, kiedy otaczają mnie inni ludzie. Dlatego sądzę, że powinno się być w każdej sytuacji życzliwym i pomocnym dla ludzi. Stawiając na siebie trzeba więcej czasu poświęcić sobie samej, nie oznacza to jednak rezygnacji z dotychczasowego życia. Towarzystwo jest niezbędnym elementem osiągnięcia sukcesu. Musisz tylko dobrze je dobierać. Uwierz mi, realizując swoje marzenia przekonasz się, którzy z Twoich znajomych są Twoimi prawdziwymi przyjaciółmi. Wyćwiczysz również umiejętność właściwego dobierania towarzystwa, a także poznasz mnóstwo wspaniałych osób. 

4. Możesz więcej
Jeśli postawisz na siebie to uwierzysz w siebie! Każdy zrealizowany mały krok prowadzący nas do celu sprawia, że wzrasta nasza samoocena. Co więcej, jedno małe spełnione marzenie popycha nas do walki o kolejne. A każde spełnione, sprawia, że coraz bardziej wierzymy w siebie, nasze możliwości. Nie boimy się już głośno wypowiadać swojego zdania, przestajemy oglądać się na innych.

5. Be Happy
Stawianie na siebie w linii prostej prowadzi nas do bycia szczęśliwym. Wiesz, że możesz więcej, a kiedy trzeba nie zawahasz się iść pod prąd. Realizacja swoich marzeń i celów daje nam mnóstwo satysfakcji. Daje nam tyle energii, że zaczynamy widzieć świat przez różowe okulary i nie boimy się głośno mówić o tym i wierzyć, że marzenia się spełniają. 

Oto moja lista pięciu powodów, dla których warto stawiać na siebie. Oczywiście jest to moje subiektywne zdanie, poparte moimi doświadczeniami. Dla mnie nie ma rzeczy niemożliwych. Uważam, że w każdej sytuacji materialnej i rodzinnej można, ba nawet trzeba realizować się. Potrzeba tylko czasu, cierpliwości i przede wszystkim  dobrych chęci. Powodzenia w spełnianiu siebie!

środa, 8 marca 2017

Mój prezent na Dzień Kobiet


Drogie Czytelniczki dzisiaj nasze święto, mam nadzieję, że obchodzicie je w jakiś przyjemny sposób. Ja osobiście celebrowałam ten dzień już w sobotę w dość nietypowy dla mnie sposób. Jakiś czas temu zdecydowałam się realizować swoje marzenia, spełniać się. Jednym zdaniem postawiłam na siebie i dzisiaj bardzo dobrze mi z tym. Swój stosunek do świata i otaczającej mnie rzeczywistości postanowiłam uwiecznić na profesjonalnej sesji zdjęciowej wykonanej przez znakomitą Panią Fotograf Judytę Toruń (prace Judyty znajdziecie tutaj). 

Praca z Judytą była niesamowitą przygodą. Początkowo, do wymyślonego przez siebie samą pomysłu, podchodziłam niepewnie. Zwyczajnie, po ludzku się bałam, trochę wstydziłam, choć z natury do nieśmiałych nie należę, bo jednak profesjonalna sesja to nie pstrykanie selfie. Jednak jak się powiedziało A to trzeba powiedzieć też B i nie uciekać z pola bitwy. Dzięki atmosferze jaką stworzyła Judyta obiektyw aparatu nie okazał się taki straszny. Trzeba przyznać, dziewczyna wie co robi. Porzuciła etatową rzeczywistość na rzecz tego co najbardziej kocha robić. A tą miłość do aparatu i pasję fotografowania widać na zdjęciach, które mimo, że klasyczne nie są standardowe. Judyta dostrzega osobowość i tak kieruje sesją, żeby jak najbardziej otworzyć się przed nią i aparatem. Z całego serca i z pełną odpowiedzialnością polecam usługi Judyty.


Dlaczego o sesji dzisiaj, w tym szczególnym dla Nas dniu. Bo uważam, że my kobiety nie wierzymy w siebie, w swoje możliwości, w to, że jesteśmy piękne i inteligentne, że mamy coś do powiedzenia. Ten brak wiary w siebie widać w naszym codziennym życiu. Zbyt często zapominamy o sobie, całkowicie poświęcając się rodzinie, rezygnując z pracy, ciągle przekładając swoje plany, przeprowadzając się do innego miasta. Wszystko to robimy często dla mężczyzny, niepatrząc przy tym na własne potrzeby. Pewnie część Panów się ze mną nie zgodzi, ale uważam, że tak naprawdę to my jesteśmy silniejsze, może nie siłą fizyczną, ale mentalną. Z każdej pomyłki, porażki wyciągamy wnioski i stajemy się lepsze bogatsze o nowe doświadczenia. Dlatego Drogie Panie właśnie w Dzień Kobiet, chciałabym życzyć sobie i Wam żebyśmy były szczęśliwe same ze sobą. Wierzyły w siebie, swoje możliwości, realizowały swoje pasje i marzenia. Abyśmy cieszyły się z małych rzeczy i nigdy nie zapominały jakie jesteśmy piękne i mądre. Miłego świętowania! :)

niedziela, 5 marca 2017

Wycieczka do Londynu w 5 krokach


 
Zastanawiałam się ostatnio, ilu z Was rezygnuje z zagranicznych podróży, bo raz za drogie, dwa nie znam języka, trzy nie wiem jak zabrać się za organizację. Nie mówię tu o wykupionej wycieczce w biurze podróży, gdzie od A do Z zorganizują wszystko za nas, a my mamy się jedynie spakować i wstawić o umówionej porze w ustalone miejsce. Chodzi mi o wyjazd, gdzie szczegółowo sami musicie ustalić przelot, nocleg, jedzenie itp. Obecnie jestem w trakcie organizacji takiego wypadu, zresztą kolejny raz w życiu, więc coś na ten temat wiem. Zatem do dzieła - wycieczka do Londynu w kilku krokach! 

Krok 1 - termin
Ustalenie terminu nie jest taką oczywistą sprawą. Musisz tu wziąć po uwagę kiedy możesz iść na urlop w pracy i kiedy są tanie loty. Jeśli chcesz lecieć tanio, to nie wybieraj jednego konkretnego terminu. Zanim ostatecznie zaklepiesz sobie urlop w pracy, najpierw kup bilety. Nie ma co mydlić oczu, tanie bilety trzeba upolować. Nie ma tu żadnej prawidłowości, czasem uda Ci się zdobyć je 3 miesiące wcześniej, a czasem 3 dni. Ja zawsze najpierw przeglądam strony, przez które bezpośrednio możesz kupić bilety i sprawdzam, porównuję. Takie strony zazwyczaj doliczają sobie opłatę za jednego pasażera ok.70zł. Dlatego wynajduję na tych stronach tanie loty, aby później zamówić je bezpośrednio na stronie Ryanair czy Wizzair. Ceny danego lotu mogą się różnić kilka złotych, ale zazwyczaj i tak wychodzi taniej niż przez pośrednika. Przeglądaj ceny, dni, godziny odlotu i wybieraj najlepsze i najtańsze. Pamiętaj, żeby przy wyborze doliczyć czas i koszt dojazdu na lotnisko. Czasem po doliczeniu kosztu przejazdu na lotnisko okazuje się, że taniej wyniesie nas lecieć z naszego, mniej znanego portu lotniczego. Weź kartkę, długopis do ręki i pisz, licz, porównuj. Jak jesteś już zdecydowany na konkretny lot sprawdzaj ceny nawet kilka razy dziennie, zmieniają się one nawet co kilkadziesiąt minut. Nie przerażaj się jak cena będzie droższa, bo za chwilę może znów być niższa. 


Krok 2 - nocleg
Mamy bilety, to teraz musimy gdzieś spać. Najpierw proponuję przypomnieć sobie o rodzinie, znajomych, którzy tam mieszkają, może mogą Was przenocować (zawsze to troszkę taniej), albo mają jakiś znajomych, którzy chętnie wynajmą kawałek pokoju, czy podłogi na kilka nocy za niewielkie pieniądze. Jeśli jednak nie masz takich znajomości, to nic się nie dzieje. Trzeba wziąć sprawy w swojej ręce i poszukać noclegu. Tu podobnie jak w Polsce z pomocą przychodzi Internet. W Internecie wrzuć w wyszukiwarkę hasło noclegi w Londynie i gwarantuję, że nie wyszuka samych hoteli z górnej półki. Przez Internet możesz wynająć łóżko w wieloosobowej sali, lub prywatny pokój w hostelu, albo mieszkanie.Ceny są różne od 70zł wzwyż w zależności od wymaganego standardu i strefy w Londynie. Sama rezerwacja nie jest specjalnie trudna. Dokonujesz jej przez Internet, wybierasz termin, robisz przelew w złotówkach i masz gdzie spać w Londynie :)

Krok 3 - lot
Wszyscy Ci, którzy chociaż raz lecieli wiedzą, że ta podróż różni się od przejazdu pociągiem, czy busem. Po pierwsze dokładnie przeczytaj co możesz zabrać ze sobą, co można przewieźć w bagażu podręcznym i jakie są jego wymiary i waga. Pamiętaj, że odprawa może chwilkę potrwać, więc nie jedź na lotnisko na ostatnią chwilę.Szczególnie jest to ważne w drodze powrotnej, gdzie jeśli nie znasz angielskiego to chwilkę Ci zajmie odnalezienie się na którymś z ogromnych londyńskich lotnisk. 


Krok 4 - Londyn
Zaplanuje wycieczkę wcześniej, co chcesz zobaczyć, gdzie pójść i weź odpowiednią ilość pieniędzy. Proponuję wymienić je w Polsce, żeby pojechać już z funtami w kieszeni. Pamiętaj, że Londyn jest gigantyczny. Weź pod uwagę, że musisz dostać się jakoś z lotniska do miejsca, gdzie będziesz spać. Jeśli nie chcesz brać taxi, to możesz pojechać autobusem. W Internecie, jeszcze w Polsce możesz sprawdzić mniej więcej ceny biletu i czas przejazdu. Chyba najpopularniejszą linią jadącą z lotnisk do Victoria Coach Station jest National Express, które odjeżdżają co kilkanaście minut. Sama podróż do centrum Londynu nie trwa najkrócej. 

Krok 5 - język
Jeśli nie znasz angielskiego, to i tak sobie poradzisz. W Londynie ludzie są przyjaźnie nastawieni do innych, a poza tym na każdym kroku można spotkać Polaków. Wielu z nich pracuje, jako kierowcy autobusów i zwyczajnie możesz z nimi pogadać w naszym ojczystym języku. Poza tym przydadzą Ci się stare poczciwe rozmówki, które kupisz za 10 zł w księgarni w kraju. Zabierz ze sobą je i przewodnik, a wtedy bez problemu zobaczysz wiele londyńskich atrakcji. 

Samodzielna organizacja wycieczki sprawia mnóstwo frajdy i przynosi satysfakcję. Polecam planowanie takich wyjazdów. Mimo, że zajmie Ci to trochę czasu to zaoszczędzisz pieniądze. Takie wycieczki są zdecydowanie tańsze od tych organizowanych przez biuro podróży. Nie bójcie się, zaryzykujcie i lećcie. Do odważnych świat należy :)